Chciałam zawsze być najszczęśliwszą osobą na świecie, jednak rzadko mi to wychodziło. Nie potrafiłam się cieszyć z życia, chociaż wiedziałam, że to coś wspaniałego. Zmieniłam się. Za pewne jak każdy. Niektórzy na lepsze, niektórzy na gorsze. Nie potrafię sama siebie ocenić. Ale stwierdzam, że zamknęłam pewien etap w moim życiu. Przyjaźń. Tak, przyjaźń. Straciłam najważniejszą dla mnie osobę z własnej głupoty. Tak naprawdę nie wiem co źle zrobiłam, czy to po prostu zaczęło się rujnować z dnia na dzień. Nie da się pojąć tego wszystkiego na raz. Do tego dochodzą problemy w szkole. Brak kogoś komu można się wygadać oraz to że nie mam wsparcia ze strony mojej rodziny. Ale cóż nie będę się nad sobą użalać, żyje się dalej. Nigdy nie lubiłam wracać wspomnieniami do przeszłości. Nienawiść, smutek, żal, rozpacz. To wszystko wraca. Po prostu tego nienawidziłam. Zawsze starałam się być silna. I owszem udawałam taką wszędzie poza moim pokojem. W nim byłam sobą, to tam spędzałam większość swojego czasu, to tam po przyjściu ze szkoły od razu idę, to tam odreagowuje wszystko. To co się działo do tych czas bardzo wpłynęło na moją reputację w szkole, kontakty ze znajomymi oraz jakie kol wiek znajomości. Zostałam po prostu sama, goła i wesoła, chociaż czy wesoła to bym nie powiedziała. Jednak staram się mieć to gdzieś, staram się udawać, że to wszystko mnie nie rusza, staram się nie pokazywać mojego bólu poza moim pokojem. Czas zacząć żyć od nowa, może lepiej.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
Taki mały wstęp pod prologiem.
Jestem to moje jakieś pierwsze opowiadanie i nie wiem czy spodoba wam się mój styl pisania, ale liczę na to że wyrazicie swoją opinie :)
Będę dodawać rozdział raz w tygodniu, przynajmniej tak się postaram, a w jakie dni to jeszcze nie wiem.